Rozmowa z prof. Katarzyną Kołodziejczyk, dziekan Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego.
Mariusz Blimel (M.B.): Pani Dziekan, gdyby miała Pani w kilku słowach powiedzieć: jaki to jest Wydział? Jaka jest jego pozycja i specyfika?
Prof. Katarzyna Kołodziejczyk (K.K.): Patrząc na wydział jako na jednostkę wśród szeroko rozumianych jednostek politologicznych – jest to największa i najbardziej rozpoznawalna jednostka naukowo-dydaktyczna zajmująca się naukami o polityce i administracji, naukami o bezpieczeństwie oraz stosunkami międzynarodowymi, największa w Polsce i w Europie Środkowo-Wschodniej. Mamy 200 pracowników naukowych i liczne grono administracyjne. Kiedy mówimy o skali zagranicznym gościom, często łapią się za głowę, stwierdzając, że to bywa wielkość ich uniwersytetów. Patrzę na nasz Wydział jako na jeden z najbardziej umiędzynarodowionych na Uniwersytecie Warszawskim. Dysponujemy ponad 150 umowami międzynarodowymi o współpracy. Studiuje u nas blisko 600 studentów zagranicznych z całego świata – Europy, Azji, Ameryk, Afryki. Regularnie przyjeżdżają do nas profesorowie z zagranicy. Ta nagroda, którą Pan tu widzi, to właśnie wymierne wyróżnienie dla wydziału: „Drogowskaz Gościnności”, jedno z dziewięciu wyróżnień przewidzianych w ramach programu IDUB na UW, przyznane za przyjęcie największej liczby zagranicznych wykładowców. Z tej gościnności słyniemy i jestem z tego niezmiernie dumna. Jednak siła Wydziału to także ludzie. Nasi profesorowie, doktorzy, pracownicy naukowi często zajmują bardzo wysokie stanowiska w administracji, łącznie z rządową. Mamy wiceministrów, dyrektorów kluczowych agend. Podobnie możemy pochwalić się absolwentami na wysokich stanowiskach. Dlatego patrzę na Wydział jako na prestiżowe i niezwykle atrakcyjne miejsce do studiowania stosunków międzynarodowych, bezpieczeństwa wewnętrznego, europeistyki, politologii czy polityki społecznej.
M.B.: Wyróżniła Pani na pierwszym miejscu umiędzynarodowienie. Dlaczego to tak kluczowy czynnik?
K.K.: Dzięki temu wydział staje się bardziej konkurencyjny, buduje swoją renomę. Współpraca z naukowcami z innych krajów umożliwia prowadzenie wspólnych badań i ich rozpoznawalność na świecie. Podnosi także jakość dydaktyki oraz wymianę studentów i naukowców. Poza tym w przypadku naszego wydziału skala jest tak duża, że jesteśmy jednym z najbardziej umiędzynarodowionych wydziałów na UW. Sześćset studentów zagranicznych to naprawdę dużo. Moglibyśmy mieć jeszcze więcej, gdyby nie pewne bariery, jak restrykcyjne przepisy wizowe, które utrudniają proces. Mam nadzieję, że rząd podejmie w tej sprawie działania. Mimo to nasz Wydział radzi sobie doskonale, głównie dzięki renomie. Badania wśród naszych zagranicznych studentów pokazują, że dowiadują się o nas głównie przez rekomendacje kolegów lub z naszej strony internetowej. To najlepsza reklama.
M.B.: Przejdźmy do oferty. Jakie kierunki studiów oferuje Wydział i na ile udaje się łączyć tradycję z odpowiedzią na wyzwania rynku?
K.K.: Nasze kierunki oscylują w obrębie nauk społecznych: bezpieczeństwo wewnętrzne, cyberbezpieczeństwo, europeistyka, stosunki międzynarodowe, politologia, polityka publiczna, polityka społeczna, organizowanie rynku pracy, polityka kulturalna i zarządzanie w kulturze, studia euroazjatyckie. Kluczowe jest to, że każdy program stara się łączyć tradycyjne nauki społeczne z analizą współczesnych wyzwań – technologicznych, gospodarczych, globalnych. Łączymy kwestie teoretyczne z praktycznym wymiarem. Kładziemy ogromny nacisk na zagadnienia związane z nowymi technologiami: jak wpływają one na relacje między państwami, na biznes, na relacje państwo-otoczenie technologiczne. Wprowadzamy przedmioty takie jak analiza danych, analiza ryzyka, analiza funkcjonowania firm i instytucji w otoczeniu globalnym. Jeśli pyta Pan o sztandarowy przykład innowacyjności, to jest nim bez wątpienia cyberbezpieczeństwo. Wykracza ono poza standardowy kanon.
To klasyczne łączenie wiedzy akademickiej z praktyką: studenci przeprowadzają symulacje ataków w cyberprzestrzeni, uczą się programowania. Zakupiliśmy w ramach projektu zaawansowany sprzęt, który żartobliwie nazywamy naszym „mózgiem” sztucznej inteligencji, na którym studenci odbywają praktyczne szkolenia. Innym innowacyjnym kierunkiem jest organizowanie rynku pracy, który został włączony do Zintegrowanego Programu Rozwoju UW (ZIP). Dzięki temu mamy dodatkowe środki na modernizację programu, zapraszanie praktyków i wzmocnienie wymiaru praktycznego. Uważam, że to właśnie nacisk na praktykę zwiększa prawdziwą innowacyjność w naukach społecznych. Osiągamy to także przez zapraszanie licznych praktyków ze świata biznesu, dyplomacji i bezpieczeństwa. Chcemy, by studenci nie tylko rozumieli świat, ale też potrafili tradycyjną wiedzę łączyć ze współczesnymi zmianami technologicznymi i gospodarczymi.
M.B.: A jakie kierunki wybierają studenci zagraniczni?
K.K.: Naturalnym wyborem są stosunki międzynarodowe w języku angielskim. Wybierają także kierunki public policy social policy oraz political science. Widzimy, że ta anglojęzyczna oferta cieszy się rosnącym, międzynarodowym uznaniem.
M.B.: Co jako dziekan chce Pani osiągnąć? Jakie są Pani priorytety?
K.K.: Moje kluczowe zamierzenia jako dziekana są następujące. Przede wszystkim musimy umacniać to, w czym jesteśmy już dobrzy i co jest naszą wizytówką – czyli umiędzynarodowienie. Ale teraz chciałabym nadać mu nowy wymiar. Do nas przyjeżdżają goście, jesteśmy znani za granicą. Teraz warto dążyć do tego by zagranica zaczęła nas częściej zapraszać – naszych pracowników, naszych naukowców. Mamy fantastycznych specjalistów i chcę, aby byli widoczni globalnie, ale też w wymiarze krajowym. Po drugie, sprawy dydaktyczne. Chcę unowocześnić ofertę, dopasować ją do współczesnych wyzwań. Student musi czuć, że studiuje aktualne problemy.
W dobie czatów AI młodzi ludzie mogą „sprawdzić” wiele informacji, ale my musimy ich nauczyć łączyć tę wiedzę, analizować przyczyny i skutki. Na przykład: jeśli amerykański prezydent ogłasza nowe cła, student specjalizacji handlowej powinien umieć przeanalizować, na ile jego działania ogranicza prawo międzynarodowe czy członkostwo w WTO. Do tego potrzebna jest śmiała modernizacja programów, która na naszej uczelni – z racji konieczności uzgodnień z Senatem i Radami Dydaktycznymi – jest procesem czasochłonnym i wymagającym. To duże wyzwanie. Po trzecie, chcę rozszerzyć współpracę z otoczeniem społeczno-gospodarczym. Musimy pokazywać, że nasza działalność ma praktyczne zastosowanie. Świat idzie w kierunku łączenia nauki z praktyką, a my musimy się tego nauczyć. Wzmacniamy tę współpracę, między innymi przez działającą Radę Interesariuszy.
M.B.: Jak to dążenie łączy się z rozwojem zespołów naukowo-badawczych?
K.K.: W wymiarze międzynarodowym liczę na efekt synergii: gdy my zapraszamy wykładowcę z zagranicy, on wraca do siebie i rekomenduje nasz Wydział, co powinno skutkować zaproszeniami dla naszych naukowców. Umowy i programy takie jak Erasmus+ są tu nieocenione. W wymiarze krajowym chodzi o coś innego. Zależy mi na tym, aby nie tylko środowisko naukowe, ale także „zwykły obywatel” kojarzyli naszych uczonych z konkretną, specjalistyczną wiedzą. Żeby wiedzieli, że nasz badacz jest ekspertem od migracji, inny od strategii NATO, a kolejny od reguł Światowej Organizacji Handlu. Do tego potrzebne są nie tylko silne zespoły badawcze, ale także wydarzenia – seminaria, webinary, krótkie formy wideo – które rozpropagują tę wiedzę w kraju. Na przykład, organizując seminarium o polityce migracyjnej Polski, chcę, aby głównymi ekspertami byli nasi pracownicy. Chcę „sprzedać” – w pozytywnym, merytorycznym sensie – wiedzę moich koleżanek i kolegów z wydziału.
M.B.: Czyli potrzebne jest więcej wydarzeń „krajowych”, konferencji i warsztatów skierowanych do polskiego otoczenia?
K.K.: Dokładnie. I tu dochodzimy do sedna problemu, który bardzo wyraźnie widzę. W wymiarze międzynarodowym mamy niemal nadmiar wydarzeń. Natomiast w wymiarze krajowym brakuje równowagi. Widzę, że w Polsce mamy pewien kompleks. Konferencji wyłącznie z naszymi specjalistami i zaproszonymi polskimi praktykami z biznesu czy administracji jest zdecydowanie za mało. Często się ich nie organizuje, bo „nie liczą się” do wskaźników umiędzynarodowienia lub w ewaluacji. To jest nie do końca zrozumiałe, jeśli chodzi o budowanie kapitału relacyjnego wewnątrz kraju. Dlatego otwarcie mówię: nauka musi być wolna od takich wskaźników, które zamiast wspierać, często ją ograniczają. Przypominam sobie z dawnych lat, gdy każdy instytut na Wydziale organizował coroczną konferencję z udziałem własnych pracowników. Dyskutowaliśmy, wymienialiśmy się naszą wiedzą i doświadczeniem. To było cenne. Nie mówię, że goście z zagranicy są drugoplanowi– wręcz przeciwnie, to świetnie, że stać nas na organizację konferencji międzynarodowych, ale nie możemy zapominać o budowaniu kapitału naukowego i wizerunku wewnątrz kraju. Jeśli mamy budować innowacyjną gospodarkę, musimy najpierw zadbać o ten wewnętrzny, naukowy ekosystem i pokazywać, jakie fantastyczne zasoby mamy na miejscu.
M.B.: To prowadzi nas do szerszego problemu finansowania i systemu nauki. Jak Pani to postrzega?
K.K.: To jest kluczowa kwestia. Jeśli chcemy, aby polska gospodarka była innowacyjna, nie może być tak, że od naukowców wymaga się pozyskiwania grantów, przy jednoczesnym drastycznym niedofinansowaniu puli na nauki społeczne. W tej chwili szanse na otrzymanie grantu w konkursach w naukach społecznych są bardzo niskie. To zniechęca nawet najbardziej zmotywowanych pracowników. Mówimy, że chcemy się wzorować na Szwajcarii czy Izraelu, gdzie nauka i biznes są ściśle połączone. Równolegle tworzymy własne, szkodliwe wzorce oceny, jak polski system punktowy. To jest wirus, który nas ogranicza. W Stanach Zjednoczonych nikt nie pyta o „punkty za publikację”, tylko o nowatorski pomysł na grant. U nas nieustannie gonimy za punktami, a pacjent – czyli polska nauka – powoli umiera. Dziwię się, że rektorzy tak stanowczo nie apelują o zmianę tego systemu.
M.B.: A jak na tym tle przedstawia się kwestia interdyscyplinarności badań?
K.K.: Interdyscyplinarność jest wpisana w naturę naszego Wydziału. W wymiarze dydaktycznym treści naszych kierunków łączymy m.in. z prawem, ekonomią, kulturą, socjologią, geografią. Dzięki temu studenci patrzą szerzej, uczą się funkcjonować w złożonym świecie. Nasi pracownicy naturalnie współpracują z innymi jednostkami UW: z Ośrodkiem Badań nad Migracjami, z Wydziałem Socjologii, Ekonomii, Neofilologii. To przekłada się na interdyscyplinarność naszych badań (publikacji oraz projektów) Weźmy np. tytuł projektu, który co prawda nie otrzymał finansowania: „Kultura, sztuka i technologia cyfrowa na rzecz demokratycznego zaangażowania”, ale trudno o bardziej interdyscyplinarny zestaw. Paradoksalnie, hasło „interdyscyplinarność” jest dziś modne, ale system ewaluacji, który przypisuje aktywność naukową pracowników do odgórnie zdefiniowanych dyscyplin naukowych, stoi z nią w sprzeczności. Byłoby pięknie, gdyby nauka była wolna od tych sztucznych podziałów.
M.B.: Jakie ważne granty realizowane są przez naukowców Wydziału?
K.K.: Obecnie na Wydziale realizujemy kilkanaście bardzo różnorodnych projektów naukowych, które pokazują, jak szerokie i aktualne są nasze zainteresowania badawcze. Prowadzimy badania nad polityką społeczną i rodzinną, m.in. nad ojcowską wolnością w korzystaniu z urlopów rodzicielskich czy wpływem COVID-19 na podział obowiązków między partnerami. Analizujemy funkcjonowanie demokracji i procesy autokratyzacji, a także badamy międzynarodowe reżimy dziedzictwa kulturowego w duchu teorii Elinor Ostrom.
Silnym obszarem są u nas badania nad bezpieczeństwem i polityką międzynarodową: analizujemy wojny Rosji w okresie po zimnowojennym, rozwój broni autonomicznej i konsekwencje dla NATO, reakcje państw Globalnego Południa na wojnę w Ukrainie czy politykę zagraniczną Federacji Rosyjskiej w perspektywie sprawiedliwości i niesprawiedliwości. Zajmujemy się także populizmem w państwach półperyferyjnych i przemianami ról międzynarodowych takich aktorów jak iracki Kurdystan.
Oprócz tego realizujemy projekty z zakresu polityk publicznych: badamy przestrzenie świadczenia usług społecznych, znaczenie zasady konsensusu w Radzie UE, aktywność polityczną kobiet w Europie, a także przygotowujemy nowoczesne narzędzia analityczne do badania handlu ludźmi w Polsce. Współtworzymy też projekty praktyczne — dotyczące m.in. standardów jakości działania Ochotniczych Hufców Pracy czy przeciwdziałania mobbingowi i dyskryminacji na uczelniach.
To pokazuje, że nasze badania obejmują zarówno kluczowe problemy współczesnej polityki światowej, jak i bardzo praktyczne wyzwania społeczne i instytucjonalne w Polsce. Pracownicy wydziału zdobywają granty NCN, NCBR, NAWA, Horyzont Europa i programy ministerialne.
M.B.: Wróćmy do studentów i absolwentów. Co według Pani jest największym atutem Wydziału z ich perspektywy?
K.K.: Student otrzymuje tutaj niezwykle bogatą ofertę. Po pierwsze, możliwość wyjazdu na wymianę praktycznie na całym świecie dzięki naszej sieci umów. Po drugie, bardzo aktywne życie studenckie – mamy 19 kół naukowych, które ostatnio mocno się ożywiły. Studenci wydają własne czasopisma („Securro”, „Młodzi o polityce”), organizują fantastyczne konferencje, seminaria tematyczne i webinary. Wydział organizuje dla naszych studentów wyjazdy studyjne (Wilno, Praga, Budapeszt, Nowy Jork), czy realizuje wspólne projekty z partnerami zagranicznymi (jak niedawna inicjatywa MIKTA), w których mogą brać czynny udział studenci. Sami mówią, że u nas „wiele się dzieje”. Jeśli chodzi o absolwentów i perspektywy, to nasze studia są wszechstronne i dają uniwersalne kompetencje. Nasi absolwenci to dyplomaci, analitycy, eksperci od komunikacji, pracownicy administracji rządowej, samorządowej i instytucji międzynarodowych (UE, OBWE), ale też świetnie radzą sobie w sektorze prywatnym. Dla studentów nieocenioną wartością jest kontakt z pracownikami, którzy są jednocześnie praktykami życia publicznego – ministrami, dyrektorami, byłymi dyplomatami czy funkcjonariuszami służb mundurowych. Najlepszą wizytówką są konkretne nazwiska: Rafał Trzaskowski Prezydent Warszawy, Marta Cienkowska ministra kultury i dziedzictwa narodowego, liczne grono dziennikarzy (np. Radomir Witt)), Cezary Tomczyk wiceminister obrony, ale także scenarzyści jak Jakub Różyłło czy ambasadorzy (np. Piotr Łukasiewicz). Mamy także absolwenta, który założył i prowadzi prężną organizację pozarządową – Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej. Te powyższe przykłady świetnie ilustrują spektrum możliwości naszych absolwentów.
M.B.: Pani Dziekan, wspomniała Pani o 19 kołach naukowych jako o jednym z atutów Wydziału. Czy mogłaby Pani przybliżyć tę różnorodność? Jakie obszary zainteresowań obejmują i czym wyróżniają się Państwa studenci?
K.K.: To prawda, te 19 kół to nasza ogromna siła i dowód na to, że nasi studenci są niezwykle aktywni i ambitni. Nie czekają, aż ktoś im poda wiedzę – oni sami ją współtworzą, organizują debaty, konferencje, projekty badawcze, wyjazdy studyjne. To właśnie oni tworzą to wyjątkowe, żywe środowisko akademickie, o którym mówiłam. Ta różnorodność jest imponująca. Mamy koła o profilu stricte analitycznym i międzynarodowym, jak choćby Koło Analiz Międzynarodowych, które współpracuje już z takimi instytucjami jak MSZ, czy Koło Naukowe Ameryki Łacińskiej i Karaibów, które łączy stosunki międzynarodowe z kulturoznawstwem. Są koła skoncentrowane na konkretnych regionach i procesach, jak Koło Integracji Europejskiej, Koło Naukowe „My dla Europy” czy Koło Państw Obszaru Pacyficznego. Odpowiadając na najbardziej palące wyzwania współczesności, mamy prężnie działające Koło Naukowe Cyberbezpieczeństwa, które zajmuje się nowymi technologiami w kontekście bezpieczeństwa. Nie zapominamy też o fundamentach – mamy Koło Nauk o Społeczeństwie „Forum Politicum”, które analizuje systemy polityczne, czy Koło Naukowe Psychologii Polityki, które bada psychologiczne mechanizmy podejmowania decyzji. Są też koła o nieco innych, równie ważnych specjalizacjach: Koło Naukowe Polityk Kulturalnych przygotowuje studentów do zarządzania w sektorze kultury, a Studenckie Koło Badań nad Obronnością zaprasza praktyków z tej dziedziny. Mamy również inicjatywy wydawnicze. Nasi studenci sami redagują i wydają czasopisma naukowe, takie jak „Securo” czy kwartalnik „Młodzi o polityce”. To pokazuje, że nie tylko biernie przyswajają wiedzę, ale potrafią ją samodzielnie tworzyć i publikować na wysokim poziomie. Co najważniejsze, te koła nie działają w próżni. Ich członkowie wyjeżdżają na konferencje zagraniczne, jak miało to miejsce w przypadku Koła Psychologii Polityki, które brało udział w światowym szczycie. Realizują projekty we współpracy z ministerstwami i think-tankami. To dla studentów bezcenne doświadczenie, które procentuje później w karierze zawodowej. To właśnie ta energia, pasja i samodzielność młodych ludzi sprawiają, że nasz Wydział tętni życiem.
M.B.: Pani Dziekan, rozmawialiśmy już o różnorodności kół naukowych. A jak przedstawiają się obszary badawcze samego Wydziału? Czym konkretnie zajmują się Państwa naukowcy?
K.K.: To znakomite pytanie, ponieważ pokazuje, jak ścisły związek istnieje między tym, czego uczymy, a tym, co badamy. Można powiedzieć, że nasza działalność badawcza koncentruje się na kilku kluczowych, współczesnych wyzwaniach i jest niezwykle interdyscyplinarna. Po pierwsze, oczywiście, ogromny blok stanowią badania nad bezpieczeństwem w wymiarze globalnym, regionalnym i wewnętrznym. Nasi naukowcy analizują ewolucję systemu bezpieczeństwa międzynarodowego, w tym Sojuszu Północnoatlantyckiego, ale też nowe zagrożenia, takie jak dezinformacja i zagraniczna manipulacja informacyjna. W tym obszarze realizujemy międzynarodowe projekty, które mają realny wpływ na politykę państw. Po drugie, silnie rozwinięty jest nurt badań nad procesami demokratyzacji i autokratyzacji. To bardzo aktualny temat w kontekście kryzysów demokracji na świecie. Mamy projekty finansowane przez NCN, które analizują wpływ pandemii COVID-19 na stan demokracji w Europie czy zmiany demokratyczne na poziomie lokalnym w kontekście krajowych procesów politycznych. Przyglądamy się też zaufaniu publicznemu do instytucji – skąd się bierze, jakie są skutki jego braku i jak można je odbudować. Trzecim, niezwykle ważnym filarem są badania nad integracją europejską, prawem i instytucjami UE. To nasz klasyczny, ale ciągle rozwijany obszar. Prowadzimy tu zarówno projekty teoretyczne, jak i te o charakterze aplikacyjnym, związane choćby z budowaniem mostów między kulturami czy adaptacją migrantów w społeczeństwie europejskim. W tym kontekście mieści się też analiza dziedzictwa kulturowego i jego roli w spójności europejskiej. Kolejny obszar to współczesne wyzwania społeczne i polityka publiczna. Badamy tu między innymi efektywność pomocy socjalnej, funkcjonowanie przedsiębiorstw społecznych, czy zjawisko wykluczenia. To badania, które często mają bezpośrednie przełożenie na kształtowanie polityk publicznych i ustaw, jak choćby ustawa o rynku pracy, na którą mieli wpływ nasi eksperci. Nie możemy zapomnieć o badaniach regionalnych, które są naszą specjalnością. Mamy silne zespoły badawcze zajmujące się Ameryką Łacińską, regionem Azji i Pacyfiku, a także – co niezwykle ważne w obecnej sytuacji geopolitycznej – Studiami Wschodnimi. Nasi naukowcy analizują politykę, społeczeństwa i procesy transformacji w Europie Wschodniej i na Kaukazie. Wreszcie, coraz prężniej rozwija się obszar badań nad nowymi technologiami i ich społecznym oraz politycznym wpływem. Mówimy tu nie tylko o cyberbezpieczeństwie, ale też o wykorzystaniu sztucznej inteligencji w procesach decyzyjnych czy certyfikacji oprogramowania medycznego, co jest przedmiotem jednego z naszych flagowych projektów w konsorcjum europejskim. Podsumowując, nasze badania łączą fundamenty teoretyczne z analizą najbardziej palących problemów współczesności – od wojen i kryzysów demokracji, przez procesy integracyjne, po wpływ technologii na nasze życie. To właśnie ta różnorodność i praktyczny wymiar sprawiają, że są one tak fascynujące.
M.B.: Czy mogłaby Pani wskazać najważniejsze, konkretne atuty Wydziału, zebrane w „top 10”?
K.K.: Oto one:
1. Bezkonkurencyjna rozpoznawalność naszych kierunków w skali kraju, takich jak: „stosunki międzynarodowe”, „bezpieczeństwo wewnętrzne” czy „politologia”
2. Skala umiędzynarodowienia: najwięcej studentów i gości zagranicznych, nagroda za gościnność.
3. Ogromna sieć partnerska (ponad 150 umów) dająca niezrównane możliwości wyjazdów.
4. Wysokie pozycje w rankingach (np. „Perspektywy”).
5. Realny wpływ na decyzje w Polsce dzięki pracownikom wydziału pracującym w administracji rządowej.
6. Rozwinięta, atrakcyjna oferta w języku angielskim.
7. Bogactwo aktywności studenckich (19 kół naukowych, czasopisma, projekty).
8. Organizacja prestiżowych olimpiad (Wiedzy o Polsce i Świecie Współczesnym, Wiedzy o Bezpieczeństwie i Obronności), co świadczy o zaufaniu ministerstw.
9. Widoczność ekspercka naszych pracowników w mediach jako komentatorów życia publicznego.
10. Silna, rozpoznawalna i różnorodna sieć absolwencka, będąca żywym dowodem jakości kształcenia.
M.B.: Dziękuję za inspirującą rozmowę.
K.K.: Dziękuję.
(fot. zasoby WNPiSM UW)